4.1 C
Wrocław
wtorek, 5 marca, 2024

Shrimp House, czyli krewetkowe szaleństwo

Krewetki we Wrocławiu, temat ciężki. Jeszcze kilka lat temu w ogóle ciężko dostępne, niemalże luksusowe. Obecnie jedynie w kilku miejscach przygotowywane z głową, umiejętnie i w normalnej cenie. Ogólnie jednak, aby zjeść krewetki we Wrocławiu trzeba liczyć się z wydaniem okrągłej sumki, chyba, że zadowalają nas krewetki koktajlowe podawane w chińskich barach. 

Aż tu nagle, po cichutku, otwiera się nam – spolszczając – krewetkownia, a dokładniej Shrimp House na ulicy św. Mikołaja, tuż przy Rynku. Ludzie odpowiedzialni za nową miejscówkę przypadkowi nie są. To właściciele niezwykle popularnych w mieście Bratwurstów. Skoro jeden pomysł wypalił lepiej niż dobrze, to dlaczego miałby nie wypalić kolejny. 

Dzięki zaproszeniu braci miałem okazję, wraz z kilkunastoma innymi osobami, przedpremierowo przetestować menu Shrimp House, i co tu dużo mówić – nie wierzę, że to nie będzie hit. Spróbowaliśmy w sumie kilku głównych pozycji, na których opierać ma się menu Shrimpów. Co oczywiste, najważniejsze są krewetki. W każdej postaci, w odsłonie amerykańskiej, włoskiej i azjatyckiej. Dla każdego coś dobrego.

Sam lokalik jest niewielki, ale urządzony z pomysłem, wedle najnowszych trendów – z szarymi ścianami i drewnianymi elementami. W środku zmieściło się kilka stolików, więc lećcie czym prędzej, może jeszcze, któryś będzie wolny.

Dobra, no to co do jedzenia?

Nasze porcje były tastingowe, przez co mniejsze od tego, co otrzymają klienci. Standardowo w każdej pozycji z menu znajdziecie po osiem sporych krewetek.

Krewetkowe PHO, gotowane przez cały dzień na malutkim ogniu, niesamowicie aromatyczne, leciutko pikantne, no i oczywiście z mięsistymi krewetkami. 

IMG_1676

Mój pierwszy wybór – curry shrimp. Czerwone curry z krewetkami, ananasem, batatami i mleczkiem kokosowym. Doskonale zbalansowane, słodko-ostre, a dzięki tajskiej bazylii delikatnie anyżkowe.

IMG_1681

Całkowita klasyka, a więc garlic shrimp podane z bagietką, którą ze smakiem maczaliśmy w sosie na bazie czosnku, białego wina i pietruszki. Danie jak żywo zaczerpnięte z kuchni śródziemnomorskiej, do bólu minimalistyczne i potwornie smaczne. 

FullSizeRender

Teraz na szybko przenosimy się do krainy fastfoodów i zatapiamy nasze zęby w cudownie soczyste, zamknięte w tempurze krewetki. Sam nie wiem, które lepsze. Czy piekielnie ostre buffalo shrimp, czy może jednak lżejsze, za to wzbogacone o doskonały sos na bazie mango i chili – tempura shrimp. Panierka przyjemnie chrupie, krewetki rozpływają się w ustach, a sosy podkreślają ich smak.

FullSizeRender (1) IMG_1686

Nie mogło zabraknąć elementu włoskiego. A skoro Włochy, to również klasyka i to taka w najlepszym stylu. Makaron strozzapreti z sosem pomidorowym na bazie anchovis. Delikatny, kwaśno-słodki sos, prosi się nawet o jeszcze większą ilość czosnku. Ale i bez niego jest fajny. Krewetki nie giną, grają tu główną, oscarową rolę. 

IMG_1696

Na koniec spoiwo obu projektów właścicieli Shrimp House. Ukłon w stronę wiernych fanów Bratwurstów. Shrimp sandwich to szczelnie wypełniona warzywami oraz oczywiście krewetkami i sosem majonezowym kanapka. Podana po przecięciu na pół, apetyczna, nie za sucha. Spokojnie można zabrać ze sobą i zjeść w drodze do pracy. 
IMG_1699

Jeśli jakość dań zostanie utrzymana, to nie ma innej opcji – Shrimp House może stać się jedną z najpopularniejszych knajpek w tym mieście. Na luzie, bez cen zwalających z nóg, no i z dobrym jakościowo produktem. Tak trzymać, ja będę stałym gościem.

Shrimp House

św. Mikołaja 13

facebook.com/shrimphouse.wroclaw
Shrimp House Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Total 13 Votes
5

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

8 KOMENTARZE

  1. Po raz pierwszy odbieram Pana recenzję z mieszanymi uczuciami. Na samym początku pisze Pan, że „aby zjeść krewetki we Wrocławiu trzeba liczyć się z wydaniem okrągłej sumki”, w ostatnim akapicie wyraźnie umieszcza Pan Shrimp House po drugiej stronie, „na luzie, bez cen zwalających z nóg”. Z ciekawości, za Pana sprawą, odwiedziłem wczoraj ten bar. Odniosłem wrażenie, że to, co uważał Pan za porcję degustacyjną, jest niestety porcją normalną. 28zł za Buffalo shrimps, gdzie główną rolę gra 8 średniej wielkości krewetek (podobne oferuje dzisiaj Lidl) z małymi dodatkami, to jednak cena wygórowana. Przy czym absolutnie nie jest to porcja, którą można się nasycić. Z opisywaną przez Pana „piekielnością” niestety nie miały nic wspólnego, dla pewności poprosiłem o degustację koleżankę, która podzieliła moje zdanie. Z jednym się zgadzam – jest smacznie. Ale mało i drogo.

    Może zechciałby Pan wybrać się tam jeszcze raz i odnieść się do ww. kwestii? Jestem ciekaw Pana opinii jako zwykłego gościa, a nie bloggera zaproszonego na otwarcie.

    • Dzięki za opinię. Wybiorę się, to na pewno:) Ta nasza wersja składała się z sześciu sztuk, ale nie o to chodzi. 28 za dobrej jakości krewetki to nie jest cena powalająca, natomiast te dwa zdania o wysokich cenach krewetek mają jak najbardziej sens. Chodzi o to, że w końcu pojawiło się miejsce, w którym nie muszę wydać 50 zł za dobre krewetki. Ostrość to już kwestia gustu, jak dla było ostro, ale po pana opinii, na pewno do sprawdzenia!:)

  2. Krewetki rzeczywiście świetne, miejsce przyjemne – jednak 27zł za 8 krewetek i pół bagietki, czyli właściwie skromny lunch, to duże przegięcie.
    Cena była nieprzyjemnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę ton recenzji. Proponuję podawać rzeczywiste ceny dań we wpisach, zamiast robić knajpom reklamę wprowadzając ludzi w błąd.

    • Reklamowe wpisy są oznaczone. Ten, jak widzisz, nie jest, więc nie oceniaj. Wiesz, nikt nikogo nie zmusza do kupowania. Idąc gdzieś, akceptujesz ceny. Zwłaszcza na Rynku, gdzie poza kosztem produktu dochodzi cała masa innych, które ostatecznie dają kwotę za danie.

  3. Krewetki pyszne, ale naburmuszony kucharz już niestety na minus. Ani dzień dobry, ani dziękuję przy przyjeciu zamówienia. Najbardziej jednak na nie jest wtedy, kiedy macza łyżkę w każdej porcji i próbuje sosów. Jeżeli przygotowuje dania w sali, gdzie ludzie jedzą i stojąc w kolejce wszystko widzą, to na litość boską niech nie macza tej oblizanej łychy w każdym jednym daniu. Może i wszyscy kucharze tak robią, ale przynajmniej tego nie widać. Nie zmienia to faktu, że jedzenie na 5+

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły