Strona główna Bistro Bistro Kościuszki – smak zamknięty w słoiku?

Bistro Kościuszki – smak zamknięty w słoiku?

2
15

Ulica Kościuszki nigdy nie kojarzyła mi się specjalnie z gastronomią. Raczej zawsze traktowałem ją jako przecznicę przejazdową, przy której rzadko kiedy ktokolwiek się zatrzymuje. Jak widać jednak, młodzi ludzie dostrzegli w niej jakiś potencjał gastronomiczny. Na przestrzeni dwóch tygodni odwiedziłem dwa nowe miejsca – najpierw Pierogarnię Chińską, a kilka dni później dwukrotnie Bistro Kościuszki, znajdujące się na wysokości przystanku autobusowego, znanego z zamachu bombowego.

Bliskość Dworca Głównego oraz sukces nieodległego Folgujemy mógł zadziałać na wyobraźnię właścicieli Bistro Kościuszki, którzy otwierając lokal chyba jeszcze nie do końca mieli opracowany plan działania. Dlaczego? Kiedy pierwszy raz przeszedłem przez czerwone drzwi, wewnątrz dostępna była zmienna karta menu, z kilkoma pozycjami na każdy dzień. Tydzień później z kolei do gry weszły słoiki. Słoiki z sałatkami konkretnie, a jeszcze dokładniej, po prostu z luźno włożonymi składnikami do wymieszania. Żadne tam hipsterskie słoiki, tylko wielkie słoje do kiszenia ogórków. Pomysł ich wprowadzenia pozostawię bez komentarza, ale przyznam, że nie widzę, aby się przyjęły. Takie słoiki kojarzą mi się raczej z kiepskim pomysłem na rewolucję z programu Magdy Gessler, aniżeli konceptem mogącym podbić tak pięknie rozwijające się kulinarnie miasto. To wszystko w połączeniu z menu wydrukowanym na kartce A4, z napisanymi odręcznie cenami, tworzy lekki folklor.

Śmiesznie tani i doprawdy udany jest chłodnik ogórkowy (6 zł). Przyjemnie chłodzący, zwiewny, a przy tym ze smakiem i odpowiednią, niezbyt wodnistą teksturą. Zaczęło się nieźle. Trochę śmiesznie wygląda rozkrojony, upieczony, a następnie ozdobiony śmietaną, boczkiem i szczypiorkiem spory ziemniak za 9 zł. Może nie mamy tu do czynienia z kunsztem kulinarnym, ale ciężko odmówić kucharzowi, że smak się w tym zestawie zgadza. Mamy tu mięciutkie ziemniaki, kremową śmietankę i chrupiący boczek. Bez wielkiej historii i ambicji, ale czasami w prostocie siła. Inny temat to burger z pulled pork (20 zł). Ogromny, podany w wypiekanej na miejscu bułce z jakąś potworną ilością szarpanego mięsa. Do tego coleslaw, pomidor, plaster nie do końca roztopionego sera, sałata, cebula i sos na bazie majonezu. Jest to tyleż poprawnie przygotowane, co nijakie niestety. Brak w tym zestawie jakiegoś kopa, lepszego doprawienia, zabawienia się smakami. Ot, taka buła z pulled pork, jakich wiele w food truckach na każdym rogu. 

Trzeba sobie powiedzieć jasno – trochę wygląda mi to na kolejne miejsce prowadzone przez ludzi nie do końca rozumiejących prawidła współczesnej gastronomii. Jak wspomniałem, pomysły kojarzą mi się trochę z programów „największego autorytetu kulinarnego w Polsce”. Nie zmienia to faktu, że to przyjazne miejsce, z uśmiechniętą obsługą i znośnym, prostym jedzeniem. Co środę w ofercie pojawiają się wypiekane tego samego dnia pączki, na ladzie stoją zawsze jakieś wypieki, a do menu trafiają choćby hot dogi żywcem wyjęte z poprzedniej epoki gastronomicznej, więc wygląda na to, że poszukiwania własnego charakteru trwają. Życzę powodzenia.

Bistro Kościuszki

Kościuszki 80

FB

Total 13 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj