-0.2 C
Wrocław
środa, 30 listopada, 2022

Kiełbaski z Niebieskiej Nyski – warto pielęgnować legendę

Kiedy myślisz sobie o tych wszystkich nowoczesnych konceptach, wspaniałych lokalach gastronomicznych zaprojektowanych przez najlepszych specjalistów od wnętrz, zatrudniających Szefów Kuchni z głośnymi nazwiskami, i upadających po trzech miesiącach, zastanawiasz się – co tak naprawdę decyduje o sukcesie w tej branży? Dlaczego jednym udaje się utrzymać na rynku przez 30 lat, przekonać do siebie ludzi, zyskać ich sympatię, a innym ciągle czegoś brakuje. Takie myśli naszły mnie podczas czekania w kolejce na najsłynniejszą polską kiełbasę – Kiełbasę z Niebieskiej Nyski na Grzegórzeckiej w Krakowie.

Miejsce obrosło legendami i w sumie ciężko się dziwić. Skoro działa nieprzerwanie od 1991 roku, ciągle w tym samym miejscu, z identycznie długą kolejką i prostym, uwielbianym przez Polaków produktem, samoistnie się tą legendą stało.

Jaka jest geneza powstania Kiełbaski z Niebieskiej Nyski? Dwóch krakowskich taksówkarzy zauważyło w 1991 roku niedobór miejsc, w których można zjeść coś w nocy. Coś lubianego przez wszystkich, a jednocześnie prostego i niedrogiego. Tak zrodził się pomysł, aby sprzedawać – początkowo kolegom z taryfy – kiełbaski. Idea okazała się strzałem w dziesiątkę, a niedługo potem pod Halę Targową waliły tłumy nie tylko taksówkarzy, ale i spacerujących wieczorem krakowian, a obecnie także obcokrajowców, bo polecenia charakterystycznej Nyski można spotkać w każdym przewodniku po Grodzie Kraka. Co ciekawe, pierwszy McDonlad’s w Polsce powstał rok po Nysce.

Kiełbaski z Niebieskiej Nyski otwarte są codziennie, poza świętami, od 20 do 3. W pogodę i niepogodę, latem i w zimie. Doświadczyłem tego osobiście, kiedy podczas wizyty w Krakowie, natrafiłem na deszczowy weekend. Panowie rozłożyli się tradycyjnie, tym razem z daszkiem chroniącym grill od opadów, a około 21, gdy podjechałem na Grzegórzecką, po kiełbaski ustawiła się już pokaźna kolejka.

Czy kiełbaski z Nyski są kulinarnym objawieniem? Jasne, że nie. Oczywistym jest też, że przyjeżdżając po nie, liczysz bardziej na spotkanie z całą otoczką, klimatem, legendą jak wspomniałem wcześniej. Piękne są spotkania w kolejce – obcy dla siebie ludzie nagle zaczynają rozmawiać, śmiać się, dzielić trunkami, a wszystkich łączy jedno. Chęć wzięcia udziału w całym tym przedstawieniu, i choć nie jest to gwiazdkowa kolacja degustacyjna, pragniesz je przeżyć.

Cała operacja trwa jakieś 25 minut, choć z tego co podsłuchałem, kolejka, w której się ustawiłem, należała do tych z gatunku mniejszych. Deszcz, chłód, wiadomo. Kiełbaski opiekane są na żywym, rozpalanym drewnem bukowym ogniu, a całość idzie zaskakująco sprawnie. Przygotowanie jednej partii zajmuje na oko jakieś pięć minut, po których następuje zmiana kiełbas, dołożenie drewna, po czym proces rozpoczyna się od nowa.

Za pięć kiełbas z bułką i musztardą oraz ketchupem zapłaciłem 44 zł, z czego cztery z nich zabrałem na wynos dla wygłodniałej ekipy. Swoją z kolei zjadłem na bazarku tuż obok, pod daszkiem, na ladzie jednego z niedziałających już stoisk. Kiełbasa swoją strukturą bliższa jest parówce, ale to solidna robota, swoje dokłada dymny, pochodzący od delikatnych przypaleń, aromat. Powiedzmy to sobie otwarcie – przyzwoita kiełbasa, która dodatkowo zyskuje dzięki niebywałej atmosferze. Nie od dziś wiadomo, że pizza w Neapolu, wino nad morzem Śródziemnym czy owoce morza w Hiszpanii, smakują najlepiej nawet jeśli są średniej jakości. Resztę dokładamy sobie sami na spółkę z organizatorami zamieszania, czyli w tym wypadku dwoma przemiłymi, uśmiechniętymi i nieco zmarzniętymi panami, z których jeden nie odchodzi na krok od paleniska, a drugi z szybkością wiatru rozkłada kolejne tacki z bułką i musztardą.

Na pytanie – czy ustawiać się w kolejce po Kiełbaski z Niebieskiej Nyski, odpowiadam – zdecydowanie tak. Ta stara Nyska stała się w pewien sposób symbolem Krakowa. Gastronomicznym, ale i kulturowym. Zapisała się na stałe w krajobrazie dawnej stolicy Polski i nie sposób jej lekceważyć, choć to może i tylko zwykła (?) kiełbasa z ognia. Jeśli będziecie w Krakowie, idźcie śmiało. Ja dotarłem dopiero po kilku latach regularnego wizytowania Krakowa, ponieważ za każdym razem wyszukiwałem usprawiedliwienia. A to śpiące dzieci, a to inne wyjście, a to coś. Tym razem po prostu o 20 wsiadłem w auto, zostawiłem na chwilę znajomych i ustawiłem się w kolejce. Warto było, bo legendy trzeba pielęgnować.

Kiełbaski z Niebieskiej Nyski

Grzegórzecka 4, Kraków

FB

Chcesz wiedzieć co zjeść w Krakowie? Zerknij do innych wpisów:

Hamsa, Karakter, zapiekanki, Andrus Food Truck

Zazie Bistro, Dolnych Młynów, Cafe Lisboa

Total 12 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

1 KOMENTARZ

  1. Legendarne – to prawda. Przechodziliśmy kilka razy obok. Była jednak kolejka i nie chciało nam się stać. Może kiedyś się uda.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły