Co wydarzyło się we wrocławskiej gastronomii w 2022 roku? Działo się sporo, aczkolwiek niekoniecznie związanego z przyjemnymi dla klientów sprawami. Sprawdźmy jaki to był rok!
- Gastronomia pomimo pisania czarnych scenariuszy jednak przetrwała.
- Do niektórych restauracji nawet w dalszym ciągu ustawiały się kolejki.
- Mimo wszystko 80 restauracji we Wrocławiu się zamknęło.
- W tym osiem misek.
- Tak, nie zjecie już buły z pulled pork z ośmiu misek.
- Podobnie jak pho z District Saigon.
- Otworzyło się 14 kebabów…
- …i 28 pizzerii
- a 15 pizzerii się zamknęło
- Nie mogło zabraknąć otwarć restauracji spod znaku: pizza, kebab i burgery.
- Niektóre lokale w trakcie roku miały po trzech najemców, którzy zamykali swoje restauracje.
- Wrocław postanowił zostać pierwszym miastem z własną restauracją.
- Na szczęście Restauracja Tarasowa prezentuje wyższy poziom, niż ten prezentowany przez gospodarza miasta.
- Po dwóch latach niebytu powróciła Piwnica Świdnicka.
- I nawet pojawił się w niej prawdziwy browar.
- Niestety w dalszym ciągu to restauracja nie dla wrocławian, a nastawiona na turystów.
- Magda G. przeprowadziła kolejną rewolucję we Wrocławiu.
- Zgodnie z wrocławską tradycją, nieudaną.
- I wymyśliła do menu burgera za 36 zł z food costem 18 zł. M.in. dzięki temu restauracja wystawiona jest do oddania.
- Jedna z nowych kawiarni przygotowała kawę nitro z chmielem. Dobrą!
- Wrocławska perełka – Noriko sushi niestety przeniosła się do stolicy.
- Po kilkuletnich przygotowaniach w końcu otworzyła się koreańska sieciowa restauracja sygnowana nazwiskiem koreańskiego celebryty.
- Łódzkie ato ramen poinformowało w marcu o otwarciu swojej wrocławskiej restauracji.
- Niestety do końca roku nie udało się jej otworzyć.
- Ale pojawiła się okazja do spróbowania ich pysznych ramenów podczas Gastro Miasto.
- W styczniu minister zdrowia opowiadał bajki o… zaostrzeniu restrykcji w restauracjach.
- W marcu zniósł wszelkie obostrzenie covidowe dotyczące gastronomii.
- I wszystko byłoby ok, gdyby ktokolwiek wiedział, że na początku 2022 roku obowiązywały jakiekolwiek obostrzenia.
- Pierwszy #efektWPK w 2022 roku wydarzył się w Pastrami Summer.
- Później stało się to jeszcze kilkanaście razy w różnych miejscach.
- KRASNOLÓD zrobił lody o smaku pierogów ruskich z cebulką.
- I naprawdę dobrze smakowały.
- Chwilę później pierogi ruskie przemienione zostały symbolicznie na ukraińskie.
- Rząd postanowił obniżyć VAT na produkty spożywcze.
- Co spowodowało natychmiastowy wzrost cen tych produktów.
- A to w linii prostej przełożyło się na pierwsze podwyżki w restauracjach.
- Nie ostatnie w tym roku.
- Na Dzień Pizzy nikt nie czytał mojego rankingu pizzy. Wszyscy korzystali z rankingu najlepszych pizz Gazety Wrocławskiej.
- Po szybkiej analizie okazywało się jednak, że połowa umieszczonych tam pizzerii już nie istnieje.
- Na początku roku szok wywoływały pączki za 10 zł.
- Niedługo potem kosztowały już 15 zł.
- Przez jakiś miesiąc wrocławianie jedli głównie pielmieni.
- Mniej więcej po tym okresie zaczęły się pojawiać pierwsze komentarze na moim blogu, że wystarczy już tego ukraińskiego jedzenia…
- Mercado podniosło jeszcze bardziej swój poziom.
- Podobnie jak Młoda Polska bistro&pianino.
- Gastronomia na wrocławskich stadionach utrzymała równą formę. Niską.
- Im bardziej rząd chwalił się likwidacją szarej strefy, tym częściej w restauracjach otrzymywałem niefiskalne paragony.
- Niektóre restauracje nie nadążały z drukowaniem menu z nowymi cenami.
- Podwyżki pojawiały się regularnie, w niektórych miejscach kilka razy w ciągu roku.
- Głównym powodem był blady strach, który padł na właścicieli restauracji po informacjach o kilkusetprocentowych podwyżkach cen prądu i gazu.
- Ostatecznie podwyżki był mniejsze, ale i tak istotnie wpłynęły na ceny w kartach restauracyjnych.
- Co nie dziwi, kiedy standardem stało się, że rachunek za prąd rósł o 100%. Na przykład z 10 na 20 tysięcy czy z 8 na 16.
- Porcje dań w niektórych restauracjach malały wprost proporcjonalnie do podnoszonych cen.
- Menu w restauracjach zaczynało się kurczyć z miesiąca na miesiąc.
- Ponieważ właściciele restauracji w ramach oszczędności zaczęli zmniejszać koszyk zakupowy, aby minimalizować straty i eliminować z karty droższe składniki.
- Po aferze pączkowej, wybuchła afera jagodziankowa.
- Po jednej stroni stali ci, którzy chcieli płacić 24 zł za jagodziankę, po drugiej wszyscy piszący, że smakuje dokładnie tak samo, jak ta za 3 zł w sieciówce.
- Po aferze jagodziankowej wybuchła związana z cenami wojna rogalowa. Trzy dychy za rogale świetomarcińskie od sztuki pękły.
- W trakcie całego roku pojawiło się kilkanaście meteorów – restauracji zamykających się po 3-4 miesiącach od otwarcia.
- Dlatego też wielu właścicieli lokali usługowych z automatu odrzuca możliwość wynajmu powierzchni pod działalność gastronomiczną.
- Rekordzista wytrzymał 2 miesiące.
- W połowie roku minister Czarnek dał złotą radę, aby jeść mniej, wtedy będziemy mniej wydawać.
- Niektórzy posłuchali i w wielu restauracjach hulał wiatr, niczym w głowie ministra.
- Niestety prawda okazała się brutalniejsza. Wiele osób zostało zmuszonych do odpuszczenia sobie wyjść do restauracji z powodu braku kasy.
- Odbiło się to także na wartości paragonowej w restauracjach.
- Hot dog w IKEI podrożał do 4 zł, co wywołało oburzenie wśród fanów.
- Jeszcze większy szok wywołał fakt, że legendarna wrocławska knysza z kotletem z psa pomielonego z budą kosztuje już grubo ponad dwie dyszki.
- Obsługa w wielu restauracjach zanotowała drastyczny spadek jakości.
- Wrocław wszedł do peletonu miast posiadających swój kraftowy kebab.
- Zgodnie z oczekiwaniami, kraftowy kebab wcale nie smakuje lepiej od niekraftowego, kiedy zaleje się go fatalnym sosem.
- Ceny w restauracjach wzrosły.
- Podczas Jarmarku bożonarodzeniowego można było w końcu zjeść pyszne lokalne smaki. Żarcik.
- Promocja restauracji to dla większości właścicieli w dalszym ciągu czarna magia.
- Ceny w restauracjach wzrosły.
- Sporo restauracji się zamknęło, ale większość z nich nie bezpośrednio przez inflację. Duża część z nich przez lata balansowała na granicy utrzymania, a pierwsze poważne wahnięcie zmiotło je z planszy.
- Przynajmniej kilka ciekawych gastro projektów, które miały powstać we Wrocławiu, zostało póki co zawieszonych.
- Na szczęście wrocławska czołówka trzyma poziom.
- I wie, że zwłaszcza teraz musi dbać o jakość, bo klienci wolą wybierać sprawdzone miejsca.
- Po takim roku gastronomia jeszcze przez długi czas nie zazna normalności.
- Ceny w restauracjach wzrosły.
Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie
Total 28 Votes
6
22


Pytanie o jaki lokal chodzi?
22.Po kilkuletnich przygotowaniach w końcu otworzyła się koreańska sieciowa restauracja sygnowana nazwiskiem koreańskiego celebryty.