#KoronaDelivery 2.0 – miski, baranina, dim sum i Witek #16


16. raz i jak powiedział minister zdrowia – jeszcze nie raz będę miał okazję, aby stworzyć odcinek serii Korona Delivery oraz napisać na końcu #wspieramgastro. Wspieram, podrzucam pomysły – gdzie jeść w czasie pandemii, co zamawiać z wrocławskich restauracji. Smacznego!


Zerknijcie na kanał WPK na YouTube, zostawcie subskrypcję i oglądajcie ostatni film.


#KoronaDelivery – raport WPK #1

#KoronaDelivery – raport WPK #2

#KoronaDelivery – raport WPK #3

#KoronaDelivery – raport WPK #4

#KoronaDelivery – raport WPK #5

#KoronaDelivery – raport WPK #6

#KoronaDelivery – raport WPK #7

#KoronaDelivery – raport WPK #8

#KoronaDelivery – raport WPK #9

#KoronaDelivery – raport WPK #10

#KoronaDelivery – raport WPK #11

#KoronaDelivery – raport WPK #12

#KoronaDelivery – raport WPK #13

#KoronaDelivery – raport WPK #14

#KoronaDelivery – raport WPK #15


Osoby regularnie śledzące serię Korona delivery wiedzą, że Młoda Polska pojawia się tu zazwyczaj, kiedy to w arsenale restauracjo dowodzonej przez Beatę Śniechowską pojawiają się nowości ze streetfoodowej odsłony bistro z placu Solnego. Jakiś czas temu opisywałem Wam ich kebaba rodem z Berlina, a teraz do gry wjechał kebab, ale z baraniny. Baraniny, która nie cieszy się w Polsce przesadnie dobrą opinią. Jednak to, co team Młodej Polski zrobił z tego barana – przy pomocy m.in. Big Green Egga, zapewniającego fantastyczny grillowy aromat, zasługuje na głośne brawa. Shish BGE kebab ma pod sobą wszystkie inne poprzednie pomysły i wykonania Młodej. Pyszny jest, mięsny, kwaśny, słodki i ostry zarazem, a na dokładkę orzeźwiający gdzieś na końcu. Tutaj gra wszystko. Takiego streetfoodu domaga się naród!

M.in. do Młodej Polski zawitał Piotr Kucharski w drugim odcinku przygotowywanej przez urząd miasta serii #WrocławNaWidelcu, podczas której pokazywane są wrocławskie restauracje i bary pod kątem tego, w jaki sposób radzą sobie w trakcie pandemii. Poza Młodą, Piotrek porozmawiał także z właścicielami baru Vega oraz Mariolą Monczak z Pod Papugami. Oglądajcie!

Jakieś półtorej roku temu usłyszałem od Moniki z ośmiu misek, że planuje otwarcie punktu – głównie wywozowego – na Psim Polu. Na Psim Polu, na pewno się nie pomyliłaś, pomyślałem wtedy. Z opóźnieniem, ale wyszło na jej. Osiem misek zameldowało się na ulicy Litewskiej, skąd zamawiać można m.in. ich klasyczne buły z pulled porkiem. Lepiej być nie mogło, umówmy się. Zwłaszcza w niedzielny wieczór, kiedy lenistwo oraz kolejne wypite piwo wygrywa z chęcią gotowania obiadu. Tak więc raz jeszcze – maślana z pulled porkiem jest niezniszczalną legendą wrocławskiego ulicznego jedzenia i nic tego już nigdy nie zmieni. Super smakuje, przyjechała w dobrej formie – to ważne, bez spóźnień, ciepła, pełna składników i w jednej części. Tak dalej miski!

Na placu Nowy Targ kilka tygodni temu pojawiły się trzy food trucki – ETNO ze swoją kawą, burgerowy Punkt G oraz Ganesha Dim Sim. Przechodząc obok urzędu miasta wskoczyłem po szybkie jedzenie z wynosem właśnie z tego ostatniego auta. Do wyboru pozostaje kilka rodzajów pierożków na parze – z wołowiną, wieprzowiną, wege czy owocami morza. Ceny wahają się w okolicach 25 zł za koszyk. Udało mi się wynegocjować rozdzielenie zamówienia na dwa rodzaje, więc zdecydowałem się na wege i z wołowiną. Czas oczekiwania – 10 minut, paczuszka ładne zapakowana, można udać się konsumować do auta. Pierożki wyglądają na dokładnie sklejone, ciasto jest trochę przygrube, ale to całkiem przyzwoita przekąska w biegu. Smaki raczej delikatne, a dim sumy nabierają mocniejszego charakteru po lekkim zamoczeniu ich w sosie – w moim przypadku ponzu.

Kilka akapitów wyżej było o pewnej legendzie nowoczesnej odsłony wrocławskiej sceny jedzenia ulicznego, pora więc na legendę legend, działający od wielu lat bar Witek. Używanie w stosunku do Witka określenia legenda, nie nosi najmniejszych znamion przesady. Na tutejszych tostach wychowało się kilka pokoleń wrocławian, a kolejne już czekają w kolejce. W jakiej formie są tosty z Witka? W zaskakująco dobrej. Muszę przyznać, że choć podchodzę do jedzenia w Witku z duża dozą luzu, tak kilka razy naciąłem się na towar niezjadliwy, zwyczajnie. Możliwe, że w obecnym momencie na lepszą formę – to znaczy chrupiące obie strony tosta – wpływ ma mniejszy ruch. Nie jest to jednak ważne – kluczowa wydaje się być informacja, że Witek dalej działa i niech ma się dobrze przez następnych wiele lat.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 14 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments