9.6 C
Wrocław
środa, 28 września, 2022

pan.puh, czyli Azja w food trucku

Moja pierwsza wizyta w niewielkim barze pan.puh miała miejsce tuż po jego otwarciu, ale od tego momentu minęło już sporo czasu. Od kilku tygodni zbierałem się do ponownych odwiedzin, aż w końcu gdzieś na Facebooku przemknęła mi informacja o nowym wrocławskim food trucku, o znajomo brzmiącej nazwie – pan.puh. Póki co można go spotkać głównie na zlotach, a że tych ostatnio we Wrocławiu pod dostatkiem, zdarza się to stosunkowo często.

Menu jest zbieżne z tym oferowanym w lokalu przy Uniwersytecie, a główny specjał stanowią pierożki/bułeczki baozi oraz ciekawe zupy głównie w azjatyckiej odsłonie. Podczas festiwalu Mood4Food pod Halą Stulecia od pierwszych minut przez autem pan.puh ustawiała się niewielka kolejka, która jednak, dzięki dość sprawnej obsłudze, specjalnie nie odstraszała.

IMG_6912

W wypisanym na tablicy menu znalazło się miejsce dla czterech wersji baozi oraz jednej zupy. Zamawiamy dwie porcje – jedną składającą się z trzech bułeczek (11 zł), drugą o dwie większą (16 zł) oraz małą zupę (12 zł). Czekamy maksymalnie pięć minut, bułeczki nakładane są wprost z wielkich koszy do parowania, a zupa trafia do kubeczka od razu z kociołka.

IMG_6910 IMG_6913

Każda z bułeczek została zabarwiona na inny kolor, co jest o tyle zrozumiałe, że przy dużym ruchu podczas zlotu, inny sposób ich rozróżnienia mógłby stanowić spory problem. Zaczynamy do baozi z wieprzowiną, które sprawiają najlepsze wrażenie. Zwarty farsz przyjemnie kontruje rześkość mięty i zwłaszcza trawy cytrynowej, a całość opleciona jest przez sprawnie zawiniętą, drożdżową bułeczkę, której rozmiar wystarcza na dwa, góra trzy kęsy. Po moim pierwszym styku z pan.puh narzekałem trochę na niewielką ilość farszu w stosunku do grubości ciasta. W tym momencie widać zdecydowaną poprawę w tym aspekcie. Po baozi z krewetkami i paluszkami krabowymi spodziewałem się ostrości, a otrzymuję delikatny farsz z krewetek koktajlowych. Wersja z indykiem idzie w kierunku Indii, a pierwszoplanową rolę ogrywa stonowany, aczkolwiek bardzo aromatyczny, smak pochodzący od curry. W tym wypadku mięso okazuje się minimalnie zbyt twarde. Opcja wege z czarną i czerwoną fasolą nie wyróżnia się niczym specjalnym, a mdła mieszanka niespecjalnie chce przejść przez przełyk. Sytuację ratuje nieco dodawany do każdego zestawu sos sriracha.

IMG_6918 IMG_6920 IMG_6921IMG_6926

Birmańska zupa na mleku kokosowym charakteryzuje się świetnym zbalansowaniem smaków. Nie jest za ostra, ale gdzieś z tyłu wychodzi lekkie pieczenie w przełyku, na pierwszy plan wysuwa się mieszanka nut słodkich i kwaśnych, a chrupiący jeszcze makaron zapewnia odpowiednia teksturę wraz z rozpływającym się w ustach rozdrobnionym kurczakiem. Naprawdę solidna pozycja.

Streetfoodowa wersja pan.puh wygląda całkiem przyzwoicie. Pomimo kilku smakowych niedociągnięć, to niezwykle oryginalny koncept, któremu kibicuję od samego początku. Na pewno jedzenie z food trucka pan.puh nie traci na jakości w porównaniu z lokalem stacjonarnym.

ranking3

pan.puh

Pl. Uniwersytecki 15 a

facebook.com/panpuhizupy

Total 5 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

7 KOMENTARZE

  1. PanPuh podczas Wrocław StrEAT – food truck festival to totalna porażka w kwestii obsługi i jakości oferowanych produktów. Dwóch Panów obsługiwało kolejkę liczącą ok. 10 osób przez 1h, mieszało zamówienia i całkowicie nie radziło sobie z obsługą! Do tego w cenie 16 zł otrzymałam 2 fajnie zapowiadające się buły z 1 krewetką, liściem sałaty i pomidorem. PanPuh – stanowczo nie polecam.

      • Koleżance chodzi o imprezę pod Uniwersytetem Przyrodniczym tydzień wcześniej. Tam pan.puh radził sobie zdecydowanie gorzej z obsługą.

        • Faktycznie, nie doczytałem:) To była ich chyba pierwsza impreza, więc myślę, że można to zwalić na karb braku doświadczenia.

          • Tak, chodziło mi o imprezę pod Uniwersytetem Przyrodniczym. W takim razie być może dam im jeszcze drugą szansę 😉

          • To nie była ich pierwsza impreza, w tamtym roku też byli pod Halą Stulecia (jakoś chyba w okolicach Dnia Dziecka) i kolejka też dość spora była, ale jako tako szło.

  2. A ja jestem zachwycona! Szybko – dla mnie o dziwo bo tego nie oczekiwałam! i smacznie. Co prawda liczyłam na zupę ale tym razem zdecydowanie za duszno było! Wybrałam bozi – posmakowałam i pojechałam dalej! Podglądam stacjonarnego Puha – nie spodziewałam się, że jest Truck! Super – dwa razy więcej szans do degustacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły