Kuchnia Pobite Gary, czyli na Sołtysowicach też można dobrze zjeść


Jak to mówi mój znajomy – Sołtysowice to już nie Wrocław. Faktem jest, że dojechanie do tego położonego w północnej części Wrocławia osiedla do najłatwiejszych nie należy, czego główną przyczyną jest konieczność przejechania przez niemal zawsze zamknięte przejazdy kolejowe. Jednak za tym przejazdem znajduje się restauracja bijąca rekordy popularności w tej części Wrocławia. Pobite Gary to multifood, gdzie dania w większości znajdują się w bemarach, ale podczas poprzednich wizyt przekonałem się, że nie stanowi to wielkiego problemu, bo smak zdecydowanie wybija się na czoło.

Do Pobitych Garów ruszyliśmy ze znajomymi w niedzielę, zaraz po otwarciu, po lekko imprezowej sobocie. Kilka minut po trzynastej do kasy ustawiła się już spora kolejka, więc swoje odczekaliśmy. Zamówiliśmy, zapłaciliśmy i ruszyliśmy na zewnątrz, gdzie znajdował się jedyny wolny stolik.

W Pobitych Garach menu zmienia się codziennie, a do wyboru mamy zupę oraz około ośmiu dań głównych, do których dodatkowo można dobrać zarówno ryż, ziemniaki, jak i kaszę oraz surówki. Wybór jest spory, a co najważniejsze – dania przygotowywane są właściwie cały czas, nie leżą w bemarach po kilka godzin, jak to ma miejsce w wielu multifoodach w centrum miasta.

IMG_9501Na początek żurek (5 zł). Absolutnie fenomenalny, choć nieco za mało gęsty. Za to na wędzonce, ze słuszną ilością kiełbasy i jajka. Lekko kwaśny, a przy tym niezwykle aromatyczny i stawiający na nogi. Po każdej ilości alkoholu poprzedniego wieczora. Tu nie ma przypadku, ktoś kto go przygotował ma dobry smak.

IMG_9500Słuszna porcja nadziewanego boczniakami kurczaka kosztowała całe 15 zł. Tutaj nikt nie szczędzi na składnikach, a soczysta pierś z kurczaka została dodatkowo nawilżona pomidorową caponatą, a z wnętrza wybijał się smak świeżych, delikatnie uduszonych grzybów. Do tego wszystkiego ogrom surówki z białej kapusty. Świeżutkiej, nie zleżałej, a chrupiącej i lekko słodkiej.

IMG_9502Na koniec odlot totalny, w dodatku w rozmiarach nie do zjedzenia dla jednej osoby. Duszone z papryką policzki wołowe były niezwykle przyjemne. Miękkie, rozpadające się na włókna, a zarazem z wyraźnie zaznaczonymi elementami tłuszczyku. No i do tego ten charakterny, nie będący jedynie tłem sos. Surówka z marchewki oraz kasza stanowiły tylko uzupełnienie, inaczej być nie mogło.

Jeszcze raz odwiedziłem Pobite Gary, i jeszcze raz wyszedłem objedzony, a przede wszystkim zadowolony z jakości podawanego tam jedzenia. Na pierwszy rzut oka widać, że serwowane dania nie są przypadkowe. Każde po kolei jest przemyślane i dopracowane, pomimo tego, że to w sumie niepozorna knajpka. Niepozorna, ale smaczna, a ceny zachęcają do częstszych powrotów.

ranking4

Kuchnia Pobite Gary

ul. Redycka 24

facebook.com/Kuchnia-Pobite-Gary

Total 2 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments