#KoronaDelivery 2.0 – turbo cheeseburger, pączki i desery w dowozie #19


Od ostatniej części cyklu Korona Delivery zmieniło się niewiele jeśli chodzi o obowiązujące obostrzenia wobec restauracji. Niewiele, poza tym, że powolutku zaczynają się otwierać kolejne miejsca pomimo zaleceń – jak to mówi premier – dotyczących gastronomicznego lockdownu. Jedno jest pewne – w najbliższym czasie nie należy spodziewać się specjalnej zmiany sytuacji, więc proszę Was bardzo, pomagajcie i bierzcie udział w akcji #wspieramgastro. Tymczasem zapraszam na kolejną część, w której podpowiadam skąd zamawiać jedzenie we Wrocławiu.

Zerknijcie na kanał WPK na YouTube, zostawcie subskrypcję i oglądajcie ostatni film.


#KoronaDelivery #1 | #KoronaDelivery #2 | #KoronaDelivery #3 | #KoronaDelivery #4 | #KoronaDelivery #5 | #KoronaDelivery #6 #KoronaDelivery #7 | #KoronaDelivery #8 | #KoronaDelivery #9 #KoronaDelivery #10 | #KoronaDelivery #11 | #KoronaDelivery #12 #KoronaDelivery #13 | #KoronaDelivery #14 | #KoronaDelivery #15 #KoronaDelivery #16 | #Korona Delivery #17 | #KoronaDelivery #18


W ostatnim odcinku wspominałem Wam o świętach w Trójmieście, a że nie opisałem wszystkiego, pora nadrobić zaległości. Tuz przed wyjazdem wyruszyliśmy na spacer po Sopocie. Pogoda nie sprzyjała, na molo powiało solidnie, więc i pizzę zjedliśmy w aucie. Tradycyjnie można powiedzieć w ostatnich miesiącach. Wybór padł na obserwowane już wcześniej miejsce – Made in Napoli by Siervo. Jak się okazało, mamy tu pewne nawiązanie do Dolnego Śląska, ponieważ właściciel posiada również pizzerię w Sycowie, a wcześniej pracował m.in. we wrocławskim Capri.

Pizza? Bardzo przyjemna klasyczna napoletana z dobrym składnikiem, podana w ekspresowym tempie – dosłownie dziesięć minut od telefonu z zamówieniem. Wybór padł na Margheritę (24 zł) i Salame Milano (28 zł) – obie z niskim, ale lekko puszystym, miękkim rantem, delikatnym sosem i sporą ilością kremowej mozzarelli. Dobra rzecz, jedna z lepszych pizz w Trójmieście.

Po powrocie bez chęci wybywania poza zadupiasty Zakrzów, zdecydowaliśmy się dość mało oryginalnie na pierogi ruskie oraz syrniczki w Żytomyr Bar, a więc wcześniejszym Lvivie. Nasze dzieci lubią ten obiad na słodko, my z kolei wielbimy ich pierogi, choć wcale nie są przygotowywane tak, jak najbardziej lubimy, a więc ze zdecydowaną przewaga twarogu w farszu. Mają w sobie jednak coś wciągającego, a jednym z tych elementów jest niewątpliwe cieniutkie, genialne ciasto oraz ogromna ilość cebuli. Zalecam mocno.

Zamawianie deserów z dowozem nie należy do specjalnie popularnych, ale od czego jest pandemia. Skoro ciężko o zjedzenie ciastka na miejscu w cukierni, słodkości muszą przyjechać pod nasze drzwi. Wolt daje możliwość zamawiania deserów od Słodkiego Chłopaka, o którym słyszałem dużo dobrego, ale z racji niejedzenia słodyczy od ponad roku, nie było za bardzo okazji do testowania. Na szczęście mam sporo testerów we Wrocławiu, którzy jednoznacznie określili wypieki na wielki plus. Super gładki, kremowy sernik, słodziutki snickers, mocne rzeczy. Żaden łasuch nie powinien wyjść od Słodkiego Chłopaka zawiedziony.

3 x 10 zł na zamówienia w WOLT na hasło WPKXWOLT dla nowych użytkowników

Niedawno wspominałem Wam o krewetach jedzonych w Shrimp House, tym razem wybrałem drugi wrocławski koncept wyspecjalizowany w owocach morza. SeaFood Bar&Market to dla mnie od zawsze świetne krewety w panierze, a dodatkowo naszło mnie na fish&chips w wersji L, a więc mniejszej z dostępnych, choć zdecydowanie wystarczającej na typowo obiadowy głód. Fryta, morszczuk z grubej panierce, sos tatarski i coleslaw – to znajdziecie w całym zestawie. Uczciwie trzeba przyznać i solidnie wykonane.

Gdzie jest mortadela, tam jestem i ja. Kiedy tylko doszły do mnie wieści, że w Dinette pojawiła się ciabatta z mortadelą, wskoczyłem po śniadanie, a przy okazji także pieczywo. Pieczywo, w które regularnie zaopatruję się właśnie w Dinette. Ciabatta bardzo wdzięczna na poranny posiłek, ze szpinakiem i smaczna, odświeżającą cytrusową ricottą. Ricotta, mortadela, szpinak, smaki rozumiecie – samograj. Bardzo udany samograj.

Burgery jadam rzadko, ale kiedy otrzymuję polecenia od dobrych osób, że tu i tu można znaleźć coś wyjątkowego, korzystam z podpowiedzi. Podwójny cheeseburger z NAPA restaurant jest jednym ze zdecydowanie najlepszych streetfoodowych dań, jakie miałem okazję jeść na przestrzeni ostatnich lat. Wewnątrz znajdziecie dwa potężne kawałki wołowiny, zamknięte w miękkiej, poddającej się każdemu dotknięciu ręki, zapieczone dodatkowo z serem. To jest instagramowy burger, to jest pyszny burger, to jest streetfood, jakiego niewielu potrafi zrobić.

Bardzo często podpytujecie mnie – gdzie kupić burratę we Wrocławiu, gdzie kupić włoskie produkty, gdzie kupić nduję? Podpowiadam – Włoski Sklepik. Ciekawy wybór produktów, prawdopodobnie najlepsza burrata dostępna w Polsce, sporo innych serów, włoskich wędlin czy gotowych produktów, jak choćby świetne gnocchi z pomidorami. Co ważne – można zamawiać z dowozem na terenie Wrocławia, ceny wydają się być przystępne, więc korzystajcie.

Odkąd Solleim poza swoją pierwszą miejscówką na Bielanach, pojawiło się również w centrum, podjeżdżam co jakiś czas na św. Antoniego po kubełek kurczaków. Wielki plus – czas oczekiwania. Dziesięć minut to maksimum,  a dla mnie, człowieka potwornie niecierpliwego, to zbawienie. Szybki telefon, podjazd pod lokal i obiad w aucie. Wyjątkowo nie wziąłem kurczaków w ostrym sosie, a wersję curry. Dobrze współgra tu delikatność mięsa, wyważony, pachnący pięknie w indyjskim klimacie sos, a także mięciutka panierka. Nie da się ich nie lubić.

Rok temu odpuściłem, w tym nie zamierzam, choć jak pewnie wiecie, nie jem od 1,5 roku słodyczy. Domagaliście się jednak rankingu pączków, nie mogłem więc pozostać głuchy na te prośby! Mam swoich testerów, ja przyjmuję niewielkie próbki i powoli zbieram dane o tym gdzie zjeść najlepsze pączki we Wrocławiu w 2021 roku. Na pierwszy ogień poszły te z Conceptu Stu Mostów i choć wyniki rankingu podam Wam w przededniu Tłustego Czwartku, od razu trafiłem na mocnego zawodnika. Są ogromne, puchate i z niebanalnym wnętrzem – truskawkami oraz drugi z kajmakiem. We wcześniejszych latach pączki z Conceptu bywały nierówne. Obecnie to wrocławska czołówka.

Concept to nowa fala, natomiast wrocławską klasykę reprezentuje m.in. Cukiernia Łomżanka z Ruskiej. I tutaj jak co rok – bez zawodu. Wspaniała tradycja, znany poziom i ten smak róży. Ahhh, więcej nie mogę powiedzieć, żeby nie zdradzać.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 7 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments